Z frontu walki z narkomanią

Z frontu walki z narkomanią

Donald Tusk wypowiedział wojnę uzależnieniu. I zafundował nam Lex Tusci, jak na to mówią prawnicy. Lex Tusci to nowe prawo, wprowadzone w trybie ekspresowym, a nawet ekspresowo-włamaniowym. Zakazuje dystrybucji środków mogących zastąpić narkotyk. Tym samym Donald Tusk, chociaż może o tym nie wie, zdelegalizował na przykład cukier i w ogóle słodycze, benzynę, a przede wszystkim alkohol – silny (i dotąd legalny) narkotyk, który tradycyjnie zastępuje większości Polaków inne narkotyki.

Tej bezprecedensowej ofensywie prawnej towarzyszy ofensywa administracyjno-policyjna. Podobno w całej Polsce, jak kraj długi i szeroki, zamknięto sklepy z dopalaczami. Teraz można nimi handlować wyłącznie przez pocztę, z krajów ościennych.

Prężny i ekspansywny rynek narkotykowy zareagował na ofensywę Tuska genialnym manewrem. Sklepy z dopalaczami były częściową konkurencją dla organizacji handlujących narkotykami. Oczywiście ktoś, kto osiągnął ten stopień uzależnienia od heroiny, na którym po odstawieniu narkotyku cierpi fizycznie, raczej nie przejdzie na dopalacze, bo te niewiele mu pomogą. Natomiast ktoś, kto używa innych środków, lub kto nie używa heroiny codziennie, do tej pory miał legalną i bardziej wygodną alternatywę. Narkotykowi dilerzy musieli być w miarę tani i dostępni, żeby konkurować z dopalaczami.

Natychmiast, gdy tylko Tusk zamknął sklepy z dopalaczami, mafia ogłosiła na rynku tak zwaną posuchę. Jak śpiewa Kazik, nie ma towaru w mieście. Nie tylko uzależnieni, ale wszyscy konsumenci narkotyków i imprezowi poszukiwacze wrażeń popadli w panikę. Znikąd najebki. Żeby zdobyć towar, ludzie gotowi byli na wszystko.

I w tym momencie narkotykowi bossowie podnieśli ceny. Pod hasłem: „nie ma towaru w mieście” zaczęli znowu sprzedawać towar, tyle że dwa, a czasami nawet cztery razy drożej. Wiadomo – ćpuna można wyciskać bez ograniczeń, gdy nie ma konkurencji. Ćpun zawsze wygrzebie, ukradnie, wyżebrze na działkę, bo musi. Podpity imprezowicz, który chce cieszyć się chwilą, też ma mniejsze opory przy jednorazowym wydaniu większej kwoty pieniędzy (raz się żyje, panowie szlachta). Taki to rynek. Koledzy donoszą, że działka heroiny, która przed Lex Tusci kosztowała sto złotych, teraz kosztuje dwieście, w porywach do czterystu.

Bossowie narkotykowi dziękują Donaldowi Tuskowi. Dzięki niemu podwoili, a może i poczworzyli swoje dochody.

źródło: Krytyka Polityczna

www.penisa.pl www.leczenie-grzybicy.pl www.candida-albicans.org